Kolorowy zawrót głowy w Poznaniu-wrzesień 2018

Wracam po dłuższej przerwie do pisania. Może nie stracę zapału jak to było rok temu. Trochę zmian wprowadziłam na blogu począwszy od nazwy, kończąc na samych wpisach. Będą nieco inne niż dotychczas. Nie będę się trzymała ściśle chronologii i opisywała dzień po dniu z każdego mojego wyjazdu. Jeżeli macie ochotę zostać, zapraszam. 
W Pacanowie kozy kują, a w Poznaniu koziołki się trykają. 




Ważna rodzinna uroczystość przygnała mnie znowu w rodzinne strony. Zanim jednak dotarłam do  rodzinnego miasta, odwiedziłam mojego najstarszego syna, który od ponad roku mieszka koło Poznania. To była moja pierwsza wizyta w stolicy Wielkopolski. Nigdy wcześniej nie miałam okazji tu być, szczerze powiedziawszy nawet nigdy wcześniej nie miałam ochoty tu przyjeżdżać. Poznań nie wydawał mi się atrakcyjnym miastem, szczególnie po tym, jak zachwyciłam się Wrocławiem. 
Muszę "odszczekać" to co mówiłam. Poznań mnie zachwycił, chociaż liznęłam tylko jego minimalną część. Mam nadzieję, ze uda mi się jeszcze wrócić i poznać dalsze części miasta. 
Do Poznania dotarłam pociągiem. Z dworca głównego kieruję się w stronę Starego Browaru. 
Nie, nie jestem zakupoholiczką, nie mam w planach żadnych zakupów. Chciałam jedynie zobaczyć, porównać z łódzką Manufakturą. Lubię takie poprzemysłowe, ceglaste wnętrza. 


Prosto z Browaru wychodzę na ulicę Półwiejską. Moją uwagę przykuwają stare kamienice, na dole których mieszczą się sklepiki z elewacją niekoniecznie w moim przekonaniu pasującą do reszty budynku. 


Dochodzę do rynku i tu dostaję oczopląsu. Główny plac Poznania jest zdecydowanie mniejszy od wrocławskiego, ale tym samym bardziej przytulny. Kolorowe kamienice, mnóstwo kawiarenek, straganów, nie wiem, w którą stronę skierować oczy.


Obchodzę rynek dookoła, siadam na ławce w cieniu i czekam na mojego syna. Umówiliśmy się, że w drodze z pracy podjedzie do centrum miasta i razem pójdziemy na obiad. Podnoszę głowę do góry i spoglądam co ciekawego można zobaczyć na górnych partiach kamienic. Nic na to nie poradzę, ale lubię taki rodzaj malowideł. Może trochę tandetne, kiczowate, zwał jak zwał, ale ja taką ścienną sztuką zachwycam się. Bardzo żałuję, że nie udało mi się dotrzeć na Śródkę i zobaczyć tamtejszy mural. Może jeszcze zdążę :) . Tak samo, jak może zdążę kiedyś zobaczyć trykające się koziołki na poznańskim ratuszu.


Kiedy P. ze swoją drugą połówką  docierają do nas, krążymy jeszcze chwilę po rynku. Chowamy się w małych arkadach. Jest połowa września a temperatura sięga 27 stopni Celsjusza. Nie przygotowałam ani siebie, ani dzieci na taki gorąc. 



Jest godzina 16, najwyższy czas na obiad. Wychodzimy z rynku i w jednej z uliczek wchodzimy do pierorgarni. Jest to miejsce sprawdzone przez młodych, jedzenie jest smaczne.Najedzeni, napojeni możemy udać się w drogę do mieszkanka P. i jego dziewczyny.



Chociaż wróciłam już ponad miesiąc temu z Polski, cały czas mam przed oczyma te kolorowe, poznańskie kamienice. Oczywiście bardzo żałuję, że nie udało mi się zobaczyć innych miejsc w Poznaniu. Ostatnio jednak zmieniłam sposób patrzenia na świat, sposób zwiedzania. Kiedyś wychodziłam z założenia, że dane miejsce chcę odwiedzić tylko raz, że szkoda mi wracać w te same miejsca, skoro jest tyle innych, a życie takie krótkie. Teraz nie zwiedzam na siłę, nie muszę wszystkiego zobaczyć podczas jednego pobytu. Są miejsca, w których byłam i do których z wielka ochotą wrócę. 

4 komentarze:

  1. Właśnie z oczopląsem kojarzy mi się do dziś poznański rynek :D Doznałam tam klaustrofobii ;)
    Ale to bardzo miła wycieczka. Odwiedziłam dokładnie te same miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci, że ja kiedyś też byłam bardziej zachłanna, chciałam zobaczyć jak najwięcej a jak się coś nie udało, to byłam rozczarowana. Od kiedy zwolniłam urlopy zdecydowanie bardziej mnie cieszą, bardziej relaksują i wracam bardziej wypoczęta. Zdecydowanie wolę teraz spokojne rozkoszowanie się i smakowanie chwil powoli. Poznań bardzo lubię a ten poznański magnes od Ciebie niezmiennie mnie cieszy. Buziaki

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).

Copyright © Złapać chwilę , Blogger