Penshaw Monument i Sunderland-grudzień 2017

Naszą małą tradycją stają się krótkie wycieczki w ostatni dzień roku. 
2017 rok pożegnaliśmy mini podróżą nad Morze Północne. Oczywiście bywaliśmy tu już nie raz i nie dwa, ale czasami lubimy odwiedzić stare kąty. 
Tym bardziej, że zima to dla mnie czas, kiedy nic mi się nie chce. Nawet podróżować dalej niż najbliższa okolica. 
Korzystając z obecności mojego taty pojechaliśmy zobaczyć po raz piąty chyba Penshaw Monument, o którym już napisałam kilka lat temu krótką notatkę na blogu KLIK 




Słońce nam dopisało, natomiast mocny wiatr spowodował,że nie spędziliśmy na górze zbyt dużo czasu. Głowy chciało nam pourywać.





Z Penshaw wybraliśmy się do Sunderlandu. Coraz bardziej zaczynam lubić Morze Północne i odkrywam jego uroki. Plaże, które jeszcze niedawno wydawały mi się nudne, stają się obiektem mojego zachwytu. 



Tak się ostatnio składa, że nie zanosi się na to, abym w najbliższej dziesięciolatce zobaczyła inne morze, oprócz Północnego i inny ocean, oprócz Atlantyku. Postanowiłam jednak, że w 2018 roku przestanę narzekać na brak podróżniczych szaleństw, zacznę się cieszyć tym, co przyniesie życie. 
Dobrze, że mam koło siebie osoby, które mnie kochają, które kocham ja. Dobrze, że mam tych samych przyjaciół od zawsze. Dobrze, że jesteśmy w miarę zdrowi i sprawni, a z przeciwnościami losu sobie poradzimy. 


2017 rok nie był najgorszy z podróżniczego punktu widzenia. Udało nam się zwiedzić kilka ładnych miejsc w Anglii. Odwiedziliśmy pierwszy raz Walię, dwa razy Szkocję i udało mi się polecieć na dwa tygodnie do Polski. Wprawdzie nie udało nam się pojechać w sierpniu do Francji, ale widocznie tak miało być. Mamy też pewne plany na 2018 rok. Ponieważ mój mąż dostał od Mikołaja bilet na Speedway Grand Prix zatem jeden z naszych wyjazdów planujemy połączyć z tym wydarzeniem. Innych planów nie będę zdradzać, bo nie wiadomo co jeszcze przyniesie życie i nie chcę zapeszać :).
Z jednego szczególnie się cieszę i jest bliski mojemu sercu, ale o nim napiszę jak wrócę.



Mam nadzieję, że zima szybko minie i wiosna przyniesie podróżnicze natchnienie. Jest kilka miejsc w Anglii, które bardzo chciałabym zobaczyć.


Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających.

5 komentarzy:

  1. Jaki fantastyczny zwyczaj z tym podróżowaniem wostatni dzień roku. Piękne kadry z pełnego uroku miejsca. Aż by się chciało wyruszyć w podróż. Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu cudownych podrózy w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę, się, że mogę oglądać i czytac Twojego bloga Martusia!
    Pomimo niechcianych sytuacji z nim związanych, życze Ci dalszej weny twórczej w jego pisaniu i wszystkiego co najlepsze w nowym Roku! :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Thank you for inviting me to your personal blog.
    You had one most beautiful trip.
    Have a nice week end.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za zaproszenie i chętnie będę Cię odwiedzać:)
    Bardzo fajna fotka Twojej córeczki w okrągłym okienku.
    Życzę Ci dobrego roku oraz spełnienia wszystkich pięknych marzeń w tym roku:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna wycieczka! Nam też udało się pojeździć w przeddzień sylwestra - całkowicie nieplanowanie :)

    http://przystanek-klodzko.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).

Copyright © Złapać chwilę , Blogger