Lockerbie-listopad 2017

O tym, że boję się latać samolotem wiedzą wszyscy, którzy mnie znają. Serial "Katastrofy w przestworzach" znam na pamięć a podczas lotu nasłuchuję czy przypadkiem coś nie odpada. Przez okno też wolę nie wyglądać, bo jeszcze dopatrzę się jakiegoś odstającego nita na skrzydle. Najgorszy w zasadzie moment to ten, kiedy mam już kupione bilety a do lotu zostało kilka miesięcy. To wtedy katuję się oglądaniem katastroficznego serialu. Nie pytajcie dlaczego. To jest silniejsze ode mnie. Kiedy już jednak usiądę w samolotowym fotelu zaczynam obojętnieć. Bo tak czy siak wyląduję przecież na ziemi ;). 



Owszem słuch mam wyjątkowo wyostrzony w tym momencie i z niecierpliwością patrzę na zegarek, kiedy w końcu będziemy lądować. Najdziwniejsze jest to, że z całego lotu najbardziej lubię sam start i lądowanie, natomiast zupełnie nie odpręża mnie kawa podawana w samolocie. Za alkoholem nie przepadam, więc nie podpijam na pokładzie, poza tym mam chorobę lokomocyjną i bez małej okrągłej tableteczki się nie ruszam. A jej łączyć z % nie można. Zrozumiecie mnie zatem, że przejeżdżając kolejny raz koło Lockerbie musiałam się tam w końcu zatrzymać. I w tym momencie  mój dowcip się kończy. 
21 grudnia minie 29 rocznica, kiedy to spokojne, szkockie miasteczko stało się niestety sławne na całym świecie. Starsi z was zapewne pamiętają to wydanie Dziennika Telewizyjnego:


Autostradą położoną koło Lockerbie przejeżdżaliśmy wielokrotnie, nigdy jednak nie mieliśmy na tyle czasu, aby skręcić do miasteczka. W miniony weekend też nam się spieszyło i do centrum nie wjechaliśmy. Nie mogłam natomiast pominąć Lockerbie Garden of Remembrance.


21 grudnia 1988 roku 259 pasażerów i członków załogi miało odbyć spokojny lot z Londynu do Nowego Jorku. Wielu z nich wracało na Święta Bożego Narodzenia do domu. Boeing 747 linii Pan American World Airways wystartował z Londynu z 25 minutowym opóźnieniem. Leciał korytarzem przebiegającym przez Anglię i dopiero nad Szkocją miał wylecieć nad Atlantyk. Niestety nad szkockim Lockerbie rozpadł się w powietrzu na kawałki. Zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi. Część szczątków spadła na domy, zabijając kolejnych 11 osób. Najmłodszy uczestnik lotu miał 2 miesiące, najstarsza kobieta, 82 lata. Ofiary pochodziły z 21 krajów, najwięcej było Amerykanów. 
Nie będę Wam opisywała przebiegu śledztwa, bo to  możecie zobaczyć sobie TU . Katastrofa nad Lockerbie była drugim największym (po Air India 182) atakiem terrorystycznym na świecie przed 11 września 2001 roku. Bomba ustawiona była tak, że samolot miał rozlecieć się nad Atlantykiem. Utrudniałoby to oczywiście przeprowadzenie śledztwa i pewnie nigdy nie poznalibyśmy przyczyny katastrofy. Zamachowcy nie przewidzieli jednak, że lot będzie opóźniony, a samolot rozpadnie się jeszcze na lądzie.

Nasze auto zostawiamy na niewielkim parkingu przed cmentarzem. Jest sobotni mroźny poranek. Na cmentarzu mija nas tylko jeden mężczyzna, który uprawia jogging.


Zgodnie ze strzałką kierujemy się w stronę "Ogrodu pamięci".


Bardzo lubię brytyjskie, stare cmentarze. Lubię ich estetyczność, brak ozdób, sztucznych kwiatów w niezliczonej ilości, czy zniczy. Tu pamięć o zmarłym nosi się w sercu a nie na nagrobku. 


Oni wierzą, że zmarły idzie do lepszego świata, stypy nie są smutnymi imprezami, a sztuczne ognie to częsty element pożegnania.


Niektórym pomimo wszystko ciężko zaakceptować stratę bliskich i dają upust swoim uczuciom na nagrobkach :


Na końcu cmentarza znajduje się miejsce upamiętniające 270 ofiar katastrofy lotu Pan American.
I tu już nie mam nic do dodania, zostawiam Was w ciszy i zadumie. 





20 komentarzy:

  1. O rany , mam tak samo z lataniem , na szczęście nie muszę.Katastrofy oglądam systematycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety czasami muszę, chociaż latam bardzo rzadko :).

      Usuń
  2. Z samolotem też tak mam tylko nie wiem dlaczego parę dni przed lotem oglądam filmy katastroficzne:((((Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak opowiadałaś mi o swojej przygodzie w Kanadzie ;)

      Usuń
  3. Przykre to bardzo :( Pamiętam, że oglądałam ten odcinek Katastrof...Straszna tragedia. Brak słów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się i pomimo,że katastrofy w ruchu lotniczym są rzadkością, to wstrząsają nami, bo jednorazowo pochłaniają wiele ofiar :(.

      Usuń
  4. Buenas fotos de un lugar tan triste.
    Besos

    OdpowiedzUsuń
  5. I wcale nie pociesza Cię myśl, że niżej ziemi nie spadniesz? Ja latać uwielbiam ale czasem też mam fazę ( podczas lotu ) i się podejrzanie przysłuchuję silnikowi i przyglądam skrzydłom :). Na szczęście szybko mi mija.

    OdpowiedzUsuń
  6. Martusia, ale zapodałas wpis!
    Ja tez nie lubię latać... brr... Ale tę katastrofę tak opisalas, ze jeszcze mi gorzej... Ja za to nigdy nie ogladam "Katastrof..." wlasnie dlatego ze sie boje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga jak Ty zniosłaś tak długą podróż samolotem? Dla mnie niewyobrażalne. 2h to dla mnie wieczność :(

      Usuń
  7. Może to dziwne, ale uwielbiam spacery po cmentarzach... Do samolotu nigdy nie wsiadłam i nie wsiądę... zbyt się boję :(

    http://przystanek-klodzko.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu spacery po cmentarzach to i ja uwielbiam. Też kiedyś mówiłam, że do samolotu nie wsiadę, ale życie płata figle i czasami muszę, a czasami chcę :)

      Usuń
    2. I na dodatek mieszkam pod jedną z samolotowych autostrad ;) .

      Usuń
  8. nie słyszałam o tej katastrofie, urodziłam się dopiero kilka lat po niej.
    ja unikam samolotów kiedy tylko mogę - nie przepadam, a filmow z premedytacja unikam.
    cmentarz mi sie podoba, chyba nawet bardziej od naszych rodzimych.
    pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze, że ja zdecydowanie wolę brytyjskie cmentarze od polskich :). Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).

Copyright © Złapać chwilę , Blogger