Chianti-sierpien 2016

Bardzo chciałam zajrzeć do jednej z wielu winiarni w Chianti. Niestety nie udało mi się, ale co się odwlecze to... i mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze uda mi sie odwiedzić ten piękny region.
Podjęliśmy nawet próbę, poświęcając jedno popołudnie na Panzano. Niestety, kiedy dotarliśmy na miejsce winiarnia była już zamknięta :(.




Nacieszyliśmy za to oczy widokami, pospacerowaliśmy wąskimi uliczkami.


Wioska została wybudowana w XI wieku na szczycie góry . Centrum miejscowości stanowi mały ryneczek, na środku którego usytuowana jest fontanna. Wokół placyku znajdują się kawiarenki, w których możemy napić się nie tylko kawy , ale przede wszystkim wina.



Oto własnie winiarnia, która spłatała nam figla i była zamknięta już przed godziną 17.




Udaliśmy się zatem dalej, do kościoła, stojącego w najwyższym punkcie miejscowości.


Kościół San Maria a Panzano zaskoczył mnie swoja skromnością. Nigdy nie byłam w Watykanie, ale oglądając zdjęcia w internecie, bądź w telewizji, wydawało mi się, że wszystkie włoskie kościoły będą przepełnione zdobieniami, złoceniami, na wzór watykańskiej bazyliki.





Ponieważ było jeszcze widno, postanowiliśmy w drodze powrotnej na kemping zajrzeć do Greve in Chianti.
Mijamy pola z krzakami uginającymi się pod ciężarem kiści winogron.



Docieramy do Greve in Chianti, jednego z najstarszych  miasteczek tego regionu.
Symbolem Chianti Classico jest Gallo Nero, czyli Czarny Kogut. Nie każda  z winiarni w Chianti może poszczycić się takim "logo" na swoich butelkach. Nie znaczy to jednak, że wina bez koguta są złe. 


Region Chianti rozpościera się pomiędzy dwoma miastami: Florencją a Siena. Te własnie dwa miasta spierały się ze sobą o tereny położone między nimi.
Postanowiono rozwiązać ten problem bezkrwawo. Dwóch rycerzy na koniach miało wyruszyć ze swoich miejscowości w przeciwnym kierunku. Miejsce ich spotkania miało wyznaczyć granice. Sygnałem do wyruszenia miało być pianie koguta. Sieneńczycy wybrali białego, dostojnego koguta. Mieszkańcy Florencji za swój budzik postanowili wybrać czarnego, chudego kura, który zapiał już o północy. Dlatego też rycerz z Florencji dotarł aż w pobliże Sieny.
W taki sposób większa część Chianti podlega pod Florencję, a czarny kogut stał się symbolem regionu.


Kiedy dotarliśmy do Greve, zaczynało się już ściemniać. Obeszliśmy jedynie Piazza del Mercato.
Większość sklepów była już pozamykana, jedynie kawiarniane stoliki były pozajmowane przez turystów.








Miałam w planach wrócić do Greve, plany jednak uległy zmianie i już nie dane mi było zajrzeć do tego uroczego miasteczka.

8 komentarzy:

  1. Lindas e belas fotografias, gostei de ver.
    Um abraço e continuação de boa semana.
    Andarilhar

    OdpowiedzUsuń
  2. Marta super przygoda i przepiękne zdjęcia:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała wycieczka, fajnie sobie tak zdjęcia pooglądac i pomarzyc o takiej fantastycznej podróży:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne zdjęcia i wrażenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. No na taką winnice to i ja miałabym chrapkę - te pola z winogronkami wyglądają cuuuudownie ;)))))
    Ps. Martus, i co z moją paczuszką, doszła?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, Toskania! Wakacje na pewno były udane :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pieknie!!! tez mam zamiar sie tam kiedys wybrac :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a w Panzano mieszka najsłynniejszy rzeźnik we Włoszech, a może i na świecie Dario Cecchini http://oniebieskichmigdalach.blogspot.com/2016/06/rzeznik-i-boska-komediafot-magorzata.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).

Copyright © Złapać chwilę , Blogger